Pierwsze zawody

30 Kwi Pierwsze zawody

W 1991 roku oficjalnie stałam się zawodniczką CWKS Legia i wystartowałam w swoich pierwszych zawodach. Oczywiście nie pamiętam jak mi wtedy poszło, ale przeżycie było niesamowite i największe marzenie się spełniło! Patrząc z perspektywy czasu wyniki nie były najważniejsze, ale samo uczestnictwo w zawodach, których na Legii było wiele. Kochałam przygotowywać Dymitra do startów i całą tę atmosferę panującą wokół. Ewidentnie był to mój ukochany świat. Startowałam w skokach i ujeżdżeniu. Bawią mnie wspomnienia jakie starania i improwizacja wiązały się wtedy ze zorganizowaniem sprzętu. Jak sobie to przypomnę to się śmieję, jak trzeba było kombinować jeśli chodzi o sprzęt. Konie mieliśmy dobre, ale sprzęt naprawdę żałosny. W Warszawie był jeden sklep jeździecki, głównie z plakatami koni i srebrnymi spinkami do plastrona. Możecie to sobie wyobrazić??? Białe bryczesy, czy frak były rarytasem, nie mówiąc już o cylindrze. Nie było szans, aby dostać te rzeczy w Polsce. Tak więc już przy końcowym ukłonie musieliśmy szybko rozpinać frak i zdejmować cylinder, aby przekazać je następnemu zawodnikowi, który właśnie wjeżdżał na czworobok. Białe bandaże to były zwykłe, te kupione w aptece, gumki do grzywy były wielokrotnego użytku, a niemiecki zielony smar do kopyt miała tylko kadra!

dziecinstwo-dymitr

W wieku 13 lat przed startem w pierwszych w życiu zawodach skokowych na Legii w Starej Miłosnej. Oczywiście w pożyczonym fraku :)

Z zawodów na zawody chciałam osiągać lepsze wyniki, ale pojawiały się kolejne problemy treningowe. Nie byłam w stanie „pozbierac” Dymitra. Chodził z zadartą szyją. Miałam już nawet pomysł, żeby na zawody zrobić sobie wypinacze z żyłki do wędkowania, żeby zaokrąglić go w szyi (tak aby sędziowie nie zauważyli). Chyba tylko 13-latce może wpaść coś takiego do głowy). Ach co za czasy 🙂

Dymitr miał bardzo trudną budowę, był duży, słabo wygimnastykowany, ciężko nosił. Jeździło się na nim nienajłatwiej, ale i tak go kochałam.

Ja na Dymitrze podczas odbywających się pierwszy raz Mistrzostwach Polski Juniorów Młodzszych w SO.Bogusławice 1992 rok.

Ja na Dymitrze podczas odbywających się pierwszy raz Mistrzostwach Polski Juniorów Młodzszych w SO. Bogusławice 1992 rok.

Na szczęście nasza Pani Trener udostępniała nam do tenowania swoje konie dressagowe. To było ogromne doświadczenie. Mogłam uczyć się ciągów, szeregowych lotnych zmian, czasem nawet pasażu. Jeździłam na Hazardzie, Fosgenie i Nilu, koniach, które były wówczas w seniorskiej czołówce Polski. (Czasem nawet na nich startowałam).

Chyba wtedy pomimo miłości do skoków, zdecydowałam się zająć dressagem.

Nie ukrywam też, że zawsze ciut bałam się skakać wysokie przeszkody i ten dressage był też poniekąd trochę z rozsądku. Chciałam startować w dużych zawodach, a wiedziałam, że N klasa w skokach to max moich możliwości. Rodzice kupili mi wtedy w Luhmuhlen pierwszego dressagowego Kieffera (do teraz z chęcią odwiedzam ten sklep, bo ma ogromny wybór, właściwie wszystko czego się zapragnie dla jeźdźca i konia). Jak będziecie kiedyś w okolicy to polecam. www.reitsport-michaelis.de Kiffer był wtedy jedyną znaną w Polsce marką zagranicznych siodeł 🙂 Wszyscy obchodzili się z nim z pełnym szacunkiem. Miał drugie, co do ważności miejsce w siodlarni, zaraz za siodłem Ani Bienias.

Czasy Legii niestety bezpowrotnie sie skończyły. Rozwiazano sekcję juniorów. Zostaliśmy bez koni…

1Comment
  • magda
    Posted at 09:29h, 02 maja Odpowiedz

    Stare, dobre czasy. Też je wspominam z łezka w oku 🙂

Post A Comment